
O projekcie ustawy, która ma zrewolucjonizować ewidencjonowanie kierowców i pojazdów już pisaliśmy. Nowe uregulowania maja znacząco ułatwić życie kierowcom oraz pracę ubezpieczycielom i urzędnikom wydziałów komunikacji.
Nie wszystko jednak zdaniem szefa służb specjalnych generała Krzysztofa Bondaryka jest w jak najlepszym porządku. Generał twierdzi, że proponowane zmiany są „kryminogenne” i mogą w rezultacie doprowadzić do nielegalnej produkcji dowodów rejestracyjnych skradzionych aut. Jego zdaniem mogą powrócić czasy takie jak w 2004 roku, kiedy to w Polsce ginęło rocznie 100 tys. blankietów, na których potem rejestrowano skradzione samochody.
Biorąc pod uwagę to, jak utalentowanych mamy programistów niewykluczone, że obawy służb specjalnych są zasadne. Jak już wspominaliśmy we wcześniejszych artykułach dealer (importer) pojazdów, miałby uprawnienia do wstępnej rejestracji pojazdów. Jeżeli tylko tym kanałem przestępcy dostaliby się do systemu, wtedy mogliby mieć nieograniczony dostęp do „produkowania” legalnych, wcześniej skradzionych samochodów. Możliwości działań przestępczych jest z pewnością bardzo wiele, pytanie tylko, na ile szczelny jest system i jak szybko można wykryć ewentualne nieprawidłowości.
Wygląda na to że domeną kradzieży samochodów przestanie być garaż, dziupla, gdzie przebijane są numery silnika i ewentualnie przemalowywana karoseria. Ich miejsce niedługo mogą zająć wykształceni informatycy, którzy w białych rękawiczkach załatwiać będą sprawę zza biurka.
PP












Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
Brak komentarzy