
Informacje o pijanych kierowcach publikujemy niemal codziennie i z pewnością nieprędko przestaniemy, bo choć problem z roku na rok jest coraz mniej trapiący, to jednak nadal występuje. Wielu kierowców, jeżdżących pod wpływem często nie zdaje sobie sprawy jakie konsekwencje mogą ich czekać.
Moją uwagę przykuł wczoraj artykuł http://www.mmtorun.pl/artykul/jak-ludzie-jadacy-po-kielichu-marnuja-sobie-zycie-435620.html napisany przez pracownika jednej z dużych firm ubezpieczeniowych, który na co dzień zajmuje się regresami.
Regres?
A właściwie: „Regres ubezpieczeniowy - roszczenie zwrotne przysługujące zakładowi ubezpieczeń. Zakład ubezpieczeń, w określonych przez prawo przypadkach, po dokonaniu wypłaty odszkodowania może dochodzić zwrotu wypłaconej kwoty od osoby odpowiedzialnej za wyrządzenie szkody”. (pl.wikipedia.org). Takim „określonym przez prawo przypadkiem” jest ten, kiedy np. osoba poszkodowana otrzymuje odszkodowanie od ubezpieczyciela, a ubezpieczony musi oddać pieniądze, bo prowadził pojazd pod wpływem alkoholu. Mówiąc prościej. Sprawca posiada ubezpieczenie OC w firmie A. Ubezpieczyciel A pokrywa szkody wyrządzone przez swojego klienta – tak samo jak w przypadku, gdy sprawca jest trzeźwy. Następnie zaś na drodze sądowej uzyskuje prawo do zwrotu poniesionych kosztów od swojego klienta, który w danym momencie nie miał prawa korzystać z ubezpieczenia (prowadzić pojazd będąc pod wpływem alkoholu). Regres dotyczy jednak nie tylko sytuacji, gdy sprawca znajduje się pod wpływem alkoholu. Zobaczmy co na ten temat mówi: Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2003 r. Nr 124 poz.1152 z późn. zm.):
Art. 43. Zakładowi ubezpieczeń przysługuje prawo dochodzenia od kierującego pojazdem mechanicznym zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych odszkodowania, jeżeli kierujący:
1) wyrządził szkodę umyślnie lub w stanie po użyciu alkoholu albo pod wpływem środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii;
2) wszedł w posiadanie pojazdu wskutek popełnienia przestępstwa;
3) nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym, z wyjątkiem przypadków, gdy chodziło o ratowanie życia ludzkiego lub mienia albo o pościg za osobą podjęty bezpośrednio po popełnieniu przez nią przestępstwa;
4) zbiegł z miejsca zdarzenia.
O jakich sytuacjach mówimy?
Tutaj posłużę się przykładem podanym przez wspomnianego pracownika firmy ubezpieczeniowej:
„Pan po 30-tce wracał z wesela w niedzielę. Typowy syndrom dnia następnego. Najechał na tył fiata doblo, a doblo popchnięte przez fiata uderzyło w stojącego na światłach mercedesa slk. Straty w doblo: 7,8 tysiąca, szkoda w mercu – 32 tysiące. Moja firma wypłaciła więc prawie 40 tysiączków. Do tego koszty likwidacji szkody, koszty zastępstwa procesowego i kilka innych. Nazbierało się prawie 42 tysiące. Z takim regresem wystąpiliśmy więc wobec sprawcy kolizji, który był nietrzeźwy. Miał 0,8 promila we krwi. Wyrok sądowy już zapadł. Wkrótce pan, który jechał po pijanemu będzie musiał tyle zapłacić, albo wyrok pójdzie do komornika.”
Ten przypadek, choć oczywiście bardzo jaskrawy nie jest wcale najbardziej tragiczny. Najgorsze przypadki dotyczą utraty zdrowia lub życia – wtedy kwoty są znacznie wyższe, a niekiedy stanowią ciężar finansowy na całe życie. Mowa na przykład o rencie, którą trzeba płacić poszkodowanemu, który na skutek urazu nie może dalej wykonywać pracy. Rozmiar nieszczęścia zależy od wysokości zarobków poszkodowanej osoby...
Jak podkreśla jedna z osób komentujących artykuł w serwisie wykop.pl (prawnik o pseudonimie wrok) koszty trzeba ponieść także w zupełnie innych przypadkach. Załóżmy, że pijany kierowca uderza w latarnię, ta łamie się i trzeba ją wymienić – kto w takiej sytuacji za to zapłaci? Oczywiście ubezpieczyciel OC, ale z pewnością zwróci się do swojego klienta po zwrot poniesionych kosztów. Mowa tutaj o także niemałych pieniądzach. Metalowa latarnia (nowszy typ – często spotykany w miastach) to koszt rzędu 4 tys. zł. Do podobnych przypadków można zaliczyć wymianę barier energochłonnych - cena jednej to około 260 zł – choć na jednej często się nie kończy oraz naprawę przydomowego ogrodzenia – tutaj ceny są już mocno zróżnicowane.
Bardzo ciekawym „przypadkiem” jest sytuacja także opisana przez tego samego komentującego zamieszczona w serwisie wykop.pl:
~ wrok: Jeśli chodzi o szkody osobowe, to w przypadku gdy pijany (lub po prostu osoba w szoku, która uciekła z miejsca zdarzenia) zabije kogoś pieniądze nierzadko liczy się w setkach tysięcy. Np pijany zabija dziecko, rodzina jest wielodzietna (ojciec, matka + sześcioro rodzeństwa). Wówczas zadośćuczynienie dochodzą rodzice, rodzeństwo (średnio po 50 do 100 tyś), do tego dziadkowie, czasem dalsza rodzina. To wypłaca zakład ubezpieczeń, ale potem każdą wypłaconą złotówkę musi zwrócić sprawca.
Jednym słowem sprawca z dnia na dzień traci dorobek całego życia.
Wydaje się, że takie przedstawienie problemu działa lepiej niż mandat, punkty karne i zakaz prowadzenia pojazdów. Konsekwencje mogą być znacznie bardziej dotkliwe niż jakiekolwiek sankcje wymierzone przez policję lub sąd. Czasami jedna nieodpowiedzialna decyzja przekreśla całe życie i nie daje o sobie zapomnieć do jego końca.
Może w tym kontekście warto pomyśleć o zupełnie nowej, innej kampanii społecznej, dziesiątki i setki tysięcy złotych do pokrycia za własne czyny z pewnością bardzo mocno oddziaływają na wyobraźnię.
Przemysław Pogorzelski
Źródła:
2. http://www.mmtorun.pl/artykul/jak-ludzie-jadacy-po-kielichu-marnuja-sobie-zycie-435620.html












Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
Brak komentarzy