
W dzisiejszym przeglądzie prasy wręcz roi się od informacji o pijanych kierowcach. Nic nadzwyczajnego można by rzec, tak wygląda codzienność polskich dróg. Jedynym co różni te informacje od codziennych newsów o pijanych kierowcach jest to, że prowadzili swoje pojazdy mimo sądowego zakazu. Dzisiejszy rekordzista miał zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych do 2017 roku.
Nasz szacowny rekordzista oczywiście nie przejął się tym zbytnio i dalej prowadził swój pojazd. Jak można się domyślić czynił to będąc w stanie nietrzeźwości, bo czemu nie? Przecież prawka mu za to nie zabiorą. Policjanci cofnęli wspomniane uprawnienia już dawno temu. Od tamtego czasu zatrzymywali alkoholowego recydywistę już dwukrotnie. Ile razy udało mu się uniknąć patrolu policyjnego, tego nie wiadomo.
Inny dzisiejszy „bohater” po pijaku uciekał przed dwoma radiowozami na motorze. Nie dość tego że uciekał, był nietrzeźwy, miał sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów , to jeszcze dowód rejestracyjny, który okazał policji dotyczył zupełnie innego jednośladu. Prawdopodobnie rezolutny cyklista liczył na to, że policjanci nie odróżnią motocykla marki Romet od motoroweru, z których słynie wspomniana firma. To oczywiście niewiele by zmieniło. Co prawda do kierowania motorowerem nie potrzeba prawa jazdy - dorosłej osobie wystarczy dowód osobisty - ale pechowy kierowca nawet takim pojazdem nie mógłby jeździć. Obowiązuje go bowiem sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów.
We wspomnianych historiach rzuca się w oczy nieskuteczność polskiego prawa w stosunku do osób, którym odebrano prawojazdy. Policja może zatrzymać takiego kierowcę, może sprawę skierować do sądu, a ten wyda łagodny wyrok i sprawa się skończy.
Co robić z takimi osobami, których wcale nie jest mało? Wsadzanie do więzienia byłoby jakimś rozwiązaniem, ale przepełnione zakłady penitencjarne muszą izolować od społeczeństwa znacznie groźniejszych przestępców. Pytanie tylko, czy taki kierowca nie jest groźnym przestępcą? Nietrzeźwa osoba za kierownicą również może wyrządzić duże szkody, a na pewno zabić przechodnia, czy innego uczestnika ruchu.
Nie najgorszym pomysłem jest także odbieranie pojazdów. Nie jest to jednak łatwe do zrealizowania.
A może wspomniani kierowcy inaczej prowadzić nie potrafią? Może konieczna byłaby naukajazdy od nowa, a na egzaminie taki kierowca powinien jeździć w promil goglach (wystarczyłoby na placu).
Przemysław Pogorzelski













Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
Brak komentarzy