
Wiedząc, ile czasu zostało do zmiany świateł, mniej się denerwowali za kółkiem i szybciej ruszali na zielonym. Jest nadzieja, że podobnych liczników będzie więcej - czytamy w jednej z gazet.
Sprawa dotyczy Olsztyna i sytuacji, gdy MZDiM zainstalował na jednym ze skrzyżowań liczniki, których zadaniem jest informowanie kierowców o czasie, jaki pozostał do zmiany świateł. Wyświetlacze informują, ile sekund pozostaje do zmiany sygnału, odliczając ten czas do pewnego momentu... pod koniec odliczania, liczniki gasną, aby...kierowcy nie ruszali ze skrzyżowania zbyt wcześnie oraz nie przyspieszali, kiedy zbliża się zmiana świateł z zielonego na czerwone.
To ciekawe. Zarówno samo rozwiązanie, nienowe przecież (spotykałem takie rozwiązania powszechnie stosowane w krajach zarówno europejskich, jak i spoza kontynentu). Czemu zatem ma ono tak naprawdę służyć?
Polska jak zwykle musi się wyróżniać. Faktem, że liczniki zostają wygaszane po to, aby - powiedzmy otwarcie - nie ułatwiać kierowcom życia, wydaje się być kuriozalne.
Ostatnim miejscem, w którym miałem okazję z bliska przyjrzeć się powszechnemu rozwiązaniu tego typu na każdym skrzyżowaniu i przejściu dla pieszych, była Serbia, a konketnie jej stolica - Belgrad. Każde skrzyżowanie jak i przejście dla pieszych wyposażono w licznik, który odlicza czas do zmiany świateł zarówno kierowcom, jak i pieszym. Zauważyłem tam także ciekawą prawidłowość, która w Polsce odebrana zostałaby jako "ewentualność sprzyjająca wyrywności kierowców czy pieszych". Tam licznik odliczając czas na zmiane sygnału świetlnego, np od 60 sekund do zera w przypadku zmiany świateł z zielonego na czerwone, w chwili, gdy do zmiany pozostawało 20 sekund (różnie w różnych miejscach), światło już sie zmieniło dla pieszego na czerwone.
W tym samym czasie kierowcy mieli także 20 sekund do zmiany świateł z czerwonego na zielone, jednak gdy piesi mieli już czerwone światło i na obu licznikach odliczanie trwało (20 sekund) kierowcy cały czas mieli czerwone widząc, że także piesi mają czerwone. Sytuacji tego typu naoglądałem się dziesiątki. Ani razu żaden z kierowców nie wyrwał się w przód, przy pustym przejściu dla pieszych dopóty, dopóki na jego zegarze nie wybiło zero i nie wyświetlił się zielony sygnał świetlny.
Ponadto każdy kierujący nad własny pośpiech przedkłada uprzejmość, i w sytuacji, gdy przed przejściem bez świateł oczekuje pieszy, bardzo prędko ma drogę wolną, gdyż kierowcy bez problemów ustępują pierwszeństwa. I nijak bałkański temperament Serbów się ma do braku kultury czy nadmiernego temperamentu na drogach.
Odwrotnie do polskiej mentalności.
(LS)
foto: Belgrad.












Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
Brak komentarzy