
Po co są instruktorzy nauki jazdy? Dlaczego podczas kursu za kierownicą kursant spędza 30 godzin? Po co instruktorowi hamulec i sprzęgło? - odpowiedź nie jest trudna. Bo jest to konieczne!
Czemu padło to pytanie? Ponieważ znów doszło do wypadku, sprawcą była kursantka, która nie zdała jeszcze egzaminu państwowego, co więcej, nie ukończyła jeszcze kursu. Właściciel samochodu, który rozbił się na drzewie nie był instruktorem, a samochód nie miał dodatkowych pedałów. Co najbardziej zaskakuje – wszystkie osoby znajdujące się w pojeździe były trzeźwe.
To kierująca nakłoniła właściciela pojazdu, by dał jej prowadzić, być może czuła się już pewnie za kierownicą? Być może chciała pochwalić się swoimi umiejętnościami – niestety nie udało się jej. Jako kursantka powinna zdawać sobie sprawę z tego, jakie konsekwencje może nieść jazda bez uprawnień. W przypadku kontroli policyjnej dziewczyna otrzymałaby mandat i mogłaby pożegnać się z kursem na prawo jazdy. Za nieprzemyślaną przejażdżkę zapłaciła jednak znacznie większa cenę – z licznymi obrażeniami trafiła do szpitala, gdzie znajduje się w stanie śpiączki farmakologicznej. Do szpitala trafili również pasażerowie rozbitego forda.
Każdy, kto się uczy jeździć musi pamiętać, że samochód kolegi to nie nauka jazdy, a prawojazdy nie jest licencją rajdowca.
Przemysław Pogorzelski













Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
uuu - 05.06.2010
a samochód (jeśli to ten) nie wygląda mocno rozbity - pewnie nie miała pasów zapiętych...
1