
Pierwsze dwa miejsca na podium podzielili między siebie reprezentanci gospodarzy, pierwsze miejsce zajął Tomasz Zimnoch, na drugim stopniu podium stanął Rafał Kanclerz . Trzecie miejsce zajął Mariusz Pierzynka z Wałbrzycha.
Zwycięzca mistrzostw nie wygrał żadnej konkurencji, jednak równa dyspozycja we wszystkich dyscyplinach zapewniła mu zwycięstwo. Zadanie nie było łatwe. Trudności przygotowane przez organizatorów potęgował upał, jaki panował tamtego dnia w Białymstoku.
O wrażenia z konkursu zapytaliśmy Tomasza Zimnocha, zdobywcę tytułu „Instruktor roku 2010”.
Proszę powiedzieć kilka słów o sobie:
Od siedmiu lat jestem instruktorem nauki jazdy, reprezentuję Zespół Szkół Mechanicznych w Białymstoku.
Przede wszystkim jest pan instruktorem roku 2010. Jak wrażenia po konkursie, było trudno?
Tak, było trudno, trochę przypadku, trochę szczęścia i udało się. Nie wygrałem, ani jednej konkurencji, a w klasyfikacji ogólnej byłem najlepszy ze wszystkich. W wielu konkurencjach byłem blisko podium i to zadecydowało końcowym sukcesie.
Wspominał pan o szczęściu, w której konkurencji panu pomogło, a może we wszystkich?
Szczęściem było to, że ktoś, kto wygrywał daną konkurencję „dawał ciała” w innej i dzięki temu udało mi się zająć tak wysokie miejsce.
Która część zawodów była najtrudniejsza?
Najtrudniejsza była pierwsza pomoc przedlekarska i ta część rywalizacji poszła mi najgorzej.
Białystok, pierwsze dwa miejsca, jak pan to ocenia?
Bardzo się cieszę, że udało się nam wywalczyć dwa pierwsze miejsca na podium. Region wschodni, jest taka opinia, że tutaj niewiele się dzieje, a jednak udało się nam temu zaprzeczyć. Okazuje się, że szkolimy na bardzo wysokim poziomie. Cieszę się, że kolejny konkurs odbędzie się w Białymstoku.
Czy uważa się pan za dobrego instruktora?
Tak.
Czym pan to poprze, ma pan np. zdawalność na wysokim poziomie?
Ze zdawalnością jest różnie. Myślę, że bardzo dobrze uczę techniki jazdy i obserwacji otoczenia drogi, czyli rzeczy, która jest bardzo ważna. Dobry kierowca to nie taki, który nie ma wypadku z własnej winy, tylko taki, który w nich w ogóle nie uczestniczy. Żeby zapobiegać, trzeba dostrzec osoby, które dziwnie się zachowują na drodze.
Pierwsze miejsce w takim konkursie to na pewno prestiż, czy zamierza pan wykorzystywać to w celach marketingowych? Nauka jazdy z mistrzem?
To już czwarte mistrzostwa, w których uczestniczę. Zajmowałem już miejsca piąte i siódme i nigdy się tym nie szczyciłem.
Ale teraz jest pierwsze.
Decyzję pozostawiam dyrekcji szkoły.
Lubi pan swoją pracę?
Tak, daje dużo satysfakcji. Zwłaszcza wtedy, kiedy kursanci przychodzą do mnie po zdanym egzaminie, nawet jeżeli sukces nie został osiągnięty za pierwszym razem. Jest to bardzo miłe i motywuje do pracy.
Będzie pan startował w następnym roku?
Mam nadzieję, że nic się nie zdarzy i za rok znów stanę do konkursu.
Dziękuję za rozmowę.
Tytuł zobowiązuje. W imieniu redakcji panu Tomaszowi życzymy sukcesów w karierze zawodowej. Prawo jazdy mistrzem na pewno będzie chciało zrobić wielu kursantów.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z imprezy: http://portalnaukijazdy.pl/pl/galeria/instruktor-roku-2010-fotorelacja-z-konkursu-38
Więcej informacji w kolejnym numerze Strefy Jazdy.
PP.












Magazyn Motoryzacyjny dla Ośrodków Szkoleniowych. Merytoryczne wsparcie dla jednostki szkoleniowej, omówienie najważniejszych zmian legislacyjnych w branży.


Komentarze
Brak komentarzy