Boimy się uratować komuś życie!

Autor: Adminpp / dodano: 30.07.2010 - 15:47

(0)
skomentuj
Boimy się uratować komuś życie!

 

Statystyki dla polskich użytkowników dróg są bezlitosne – nie potrafimy ratować życia. W Polsce w 2008 roku doszło do 49 054, w Niemczech 320 tys. (to prawie 5 razy więcej niż u nas). Wydawać by się mogło, że na niemieckich drogach zginęło odpowiednio więcej osób. Nic bardziej mylnego. W 2008 roku niemieckie drogi pochłonęły 4477 ofiar, polskie aż 5437.

 

Przyczyny takiego stanu rzeczy są różne. Część kierowców winę zrzuca na fatalny stan naszych dróg. Jest to oczywiście prawda, ale też nie do końca. Kierowca, a więc osoba posiadająca prawo jazdy, powinna dostosowywać prędkość do warunków na drodze. A nie gnać na złamanie karku – wręcz dosłownie.

 

Do przyczyn można zaliczyć także fakt, że samochód przeciętnego Polaka jest starszy od samochodu Niemca, a co za tym idzie mniej bezpieczny. W starszych samochodach nie montowano poduszek powietrznych, kurtyn bocznych i innych systemów dbających o bezpieczeństwo jazdy.

 

Przyczynami standardowo na Polskich drogach są: prędkość, brawura i alkohol.

 

To jednak nie wszystko. To co zostało wymienione powyżej prowadzi do zaistnienia wypadku. Jednak na śmiertelność poważny wpływ ma reakcja innych użytkowników dróg. U nas nadal niewiele osób albo nie potrafi, albo boi się udzielić pomocy. Liczba uciśnięć mostka i oddechów ratowniczych nadal jest zagadką dla przeciętnego polskiego kierowcy. Brakuje wiedzy na temat udrażniania dróg oddechowych, reakcji w przypadku krwotoku, złamania kończyn itd. Ratownicy medyczni alarmują, że zazwyczaj działania świadków wypadku ograniczają się do wezwania pomocy. Często karetka dociera na miejsce wypadku za późno, w tym czasie mijają cenne sekundy, kiedy każdy z nas może uratować życie. Nie chodzi wcale o to, że ktoś nie chce pomóc. Ludzi paraliżuje strach wynikający z niewiedzy, braku umiejętności, strachu, że tylko pogorszą sytuację – wolą poczekać na specjalistów.

 

Tymczasem kierowcy w Polsce nie mają nawet obowiązku posiadania w aucie apteczki pierwszej pomocy! Wystarczy za niewielkie pieniądze zaopatrzyć się w taką rzecz, a znajdziemy w niej wszelkie instrukcje jak postępować w razie wypadku. Na standardowej masce do sztucznego oddychania znajduje się instrukcja obrazkowa wraz z opisem co po kolei robić w przypadku zatrzymania oddechu i pracy serca. Wystarczy zatem umieć czytać, by uratować kogoś. Satysfakcja z takiego działania jest ogromna i nie należy jej sobie odmawiać. Czasami wystarczy tylko udrożnić drogi oddechowe... Wszystko to jest tłumaczone podczas nauki jazdy na wykładach. To z pewnością pomaga, o ile nie jest to traktowane jako zło konieczne typu zakuć, zaliczyć, zapomnieć.

 

Cieszy niewątpliwie fakt, że nowe pokolenie uczone jest ratowania życia już od najwcześniejszych lat. Już nie raz w mediach pojawiały się informacje o dzieciach, które ratowały dorosłych lub instruowały dorosłych, jak należy udzielać pomocy. Wychowanie komunikacyjne zaczyna spełniać swoją rolę. Niestety nie jest ono w Polsce obowiązkowe. Tymczasem w dalekiej Australii wprowadzono obowiązkowe zajęcia o tej tematyce dla dwunastolatków. Pomysł z całą pewnością jest dobry, ale wydaje się, że te 12 lat to co nieco za późno. W Polsce niemal standardem jest, że d na I Komunię dostaje się rower, a niestety coraz częściej miejsce roweru zajmuje quad. Warto zadbać, by przedtem dziecko poznało zasady poruszania się po drogach. Co prawda kartę rowerową możemy wyrobić po ukończeniu 10 lat, ale życie pokazuje, że dzieci znacznie wcześniej jeżdżą po drogach publicznych bez opieki dorosłych.

red

http://portalnaukijazdy.pl/forum_new/

Komentarze

Brak komentarzy


Dodaj komentarz

kod

PortalNaukiJazdy.pl zastrzega sobie prawo redakcji, skrótów, bądź usunięcia komentarza zawierającego treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie lub w inny sposób rażąco naruszające zasady współżycia społecznego. Jednocześnie przypominamy, że osoba zamieszczająca taki komentarz może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną.